Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 stycznia 2014

Nicholas Sparks "Bezpieczna przystań" - recenzja

Kilka dni temu wypożyczyłam w bibliotece książkę Nicholasa Sparksa "Bezpieczna przystań". Twórczość autora lubię, a tej pozycji nie miałam okazji czytać. Zaciekawił mnie opis i ... nie zawiodłam się :) Książkę pochłonęłam w mgnieniu oka, a podobała mi się tak bardzo, że postanowiłam podzielić się tym z Wami :)

OPIS KSIĄŻKI

Kiedy w nadmorskim miasteczku na południu USA pojawia się samotna tajemnicza młoda kobieta, niektórzy zadają sobie pytanie, co skłoniło ją do porzucenia miejskiego życia i przeprowadzki w miejsce, w którym nic ciekawego się nie dzieje. W Southport czas płynie leniwie i jego mieszkańcy nie mają przed sobą sekretów. Piękna, ale zamknięta w sobie Katie pracuje w lokalnej restauracji "U Ivana" i wyraźnie unika zawierania nowych znajomości. Do czasu. Kiedy poznaje Alexa, właściciela niewielkiego sklepiku, wdowca z dwójką dzieci, wbrew sobie zaczyna coraz bardziej angażować się w życie jego rodziny. Niespodziewanie pojawia się pomiędzy nimi uczucie. Katie zdaje sobie nagle sprawę, że musi zrobić następny krok, że przyszłości i szczęścia nie da się zbudować na kłamstwach i ukrywaniu prawdy o własnej przeszłości. W najczarniejszej godzinie jedynie miłość może dać jej bezpieczne schronienie...
 
MOJA OPINIA

Opis książki na myśl przywodzi od razu skojarzenie o kolejnej romantycznej powieści. Wszakże w końcu romans jest tu głównym wątkiem. Liczyłam się z tym, jednak wiedziałam, że w końcowym zdaniu opisu kryje się coś więcej. Przeczucie mnie nie zawiodło, bo oto w na pozór spokojnie zaczynającej się powieści rozwój wypadków wprawił mnie w niemałe osłupienie. Rodzące się uczucie pomiędzy Katie i Alexem jest do przewidzenia już po pierwszym ich spotkaniu. Jednak to wszystko zostaje wynagrodzone przez inne wątki pojawiające się w książce. Razem z główną bohaterką przeżywałam towarzyszące jej uczucia - miłość, strach, nienawiść, zaufanie. Razem z nią miałam ochotę walczyć i jej pomóc. Książka wciąga i sprawia, że z każdą stroną chcemy wiedzieć co dalej. Próbujemy przewidzieć co się wydarzy i jak dalej potoczą się losy bohaterki. W mojej głowie jedno za drugim pojawiały się pytania. Jaki sekret skrywa Katie? Co takiego wydarzyło się w jej życiu, że uciekła i boi się nadal? Co łączyło sąsiadkę Katie (Jo) z Alexem i skąd tyle o nim wie? Wbrew temu co się nam może wydawać zakończenie zaskakuje niektórymi faktami, pomimo spodziewanego happy endu.

Jeśli lubicie tego typu książki, to warto ją przeczytać.
Na jej podstawie nakręcono również film :)



wtorek, 26 listopada 2013

"Bez mojej zgody" - recenzja

Długie jesienne wieczory to świetna okazja do nadrabiania zaległości.
Wsuwam się wtedy pod koc i zabieram ze sobą gorącą smakową herbatę.
Otwieram listę książek do przeczytania i filmów do obejrzenia i coś wybieram.
Tym razem padło na film "Bez mojej zgody", który swoją drogą jest ekranizacją książki.
Film nowy nie jest - na ekranach kin mogliśmy go zobaczyć w 2009 roku.

Opis filmu
Sara i Brian podejmują decyzję o leczeniu poważnie chorej córki.
Relacje rodzinne ulegają znacznemu pogorszeniu,
gdy młodsza z sióstr odkrywa tajemnicę związaną z jej narodzinami.

Zwiastun
http://www.youtube.com/watch?v=7G5MoDf97ag

Moja opinia
 Wydawać by się mogło, że jest to historia jakich wiele.
Sam opis nawet w połowie nie odwzorowuje tego, z czym naprawdę spotkamy się w tym filmie.
Ten dramat obyczajowy powstał w oparciu o książkę (której jeszcze nie czytałam, ale mam zamiar). Wystarczy jedna chwila, by życie na pozór szczęśliwej rodziny legło w gruzach.
Rodzice, dwójka dzieci, dobra praca
- w ciągu kilku sekund to wszystko zamienia się w walkę o przetrwanie, w walkę o życie córki.
Niestety walkę nierówną.
Jak daleko jest w stanie posunąć się człowiek, a właściwie matka w walce o swoje dziecko.
I celowo nie napiszę tutaj "dzieci", a dlaczego?
Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów - to możecie zobaczyć w filmie.
Dla mnie wręcz kroki podjęte przez nią były drastyczne,
ale ciężko powiedzieć do czego ja będąc matką posunęłabym się
chcąc wyrwać własne dziecko śmierci.
Zderzenie dwóch sytuacji
- z jednej strony batalia o zdrowie a przede wszystkim życie młodej dziewczyny,
z drugiej natomiast bój o godną śmierć i o własne zdanie.
Siła drzemiąca w Kate (chorej dziewczynce) naprawdę zaskakuje.
Cały film jest ciągłą walką...
Choroba zabija nie tylko życie, ale wszystko dookoła
- jednak to co dzieli, może również połączyć.
Trudne decyzje i wybory dokonywane przez poszczególnych członków rodziny ukazują,
jak ciężko pogodzić się z tym co nieuchronne i nieuniknione.
Film smutny i poruszający - nieraz uroniłam łzę
i nawet teraz powracając do zwiastuna ciężko być obojętnym.
Film według mnie godny polecenia i warty uwagi.









piątek, 4 października 2013

"Zawsze przy mnie stój" Carolyn Jess-Cooke - recenzja

 Dzisiaj obiecana już jakiś czas temu recenzja książki,
która zawładnęła moim sercem i myślami :)

Opis książki

Obok nas istnieje świat, którego nie dostrzegamy.
Ktoś w każdej sekundzie walczy o Twoją duszę.
Zamknij oczy i poczuj dotyk Anioła.

Margot po śmierci wraca na ziemię jako swój własny Anioł Stróż.
Od tej chwili jest świadkiem wszystkich błędów, jakie popełniła w życiu,
i każdej zgubnej decyzji, którą podjęła.
Czy zdoła ocalić siebie i miłość swojego życia?
Czy aby ratować tych, których kocha, będzie gotowa zawrzeć pakt z demonem
i zdobyć się na największe poświęcenie?

Poruszająca opowieść o trudnych wyborach, przebaczeniu i nadziei.

Moja opinia

Książkę przeczytałam jednym tchem,
podczas trzynastogodzinnej podróży pociągiem z Gdyni do domu.
Okrzyknięta międzynarodowym bestsellerem przetłumaczonym na kilkanaście języków
skłoniła mnie do refleksji i zastanowieniem się nad własnym życiem i podejmowanymi wyborami. Fantastyka mieszająca się z rzeczywistością sprawia,
że człowiek po przeczytaniu zaczyna zastanawiać się nad istnieniem własnego anioła stróża,
nad tym ile jest prawdy a ile fikcji w opisywanych przez autorkę sytuacjach
i ile z tego wszystkiego znajduje odniesienie w prawdziwym życiu.
Książka przepełniona jest uczuciami:
miłością, oddaniem, zaufaniem, nadzieją, strachem, bólem, przebaczeniem
- wszystko to sprawia że czułam się jakbym była gdzieś w środku akcji
i obserwowała wszystko z boku.
Sceny przedstawione w książce uświadamiają, jak wiele zła i niesprawiedliwości
kryje się w otaczającym świecie, jak przeżycia z dzieciństwa kształtują dorosłego człowieka
i jak napotykani przez nas ludzie mogą na nas wpływać
- sprawić że staniemy się wspaniałymi ludźmi bądź zrobić z nas wraka człowieka.
Książka sprawia, że po przeczytaniu głowa jest pełna pytań, kotłują się w nas emocje,
które z kolei doprowadzają do refleksji.
Zastanawiającym jest jak każda sekunda i podjęta decyzja wpływają na całe życie.
Życie możemy przeżyć tylko raz - nie ma prób, nie można nic powtórzyć ani cofnąć.
Każdy wybór dokonany w przeszłości ma wpływ na przyszłość.
Książka porusza i wzbudza wiele emocji podczas czytania
- tego zdecydowanie odmówić jej nie można.
Cieszę się, że mój wybór padł właśnie na nią i chętnie po nią sięgnęłam.
Jeśli ktoś jeszcze nie czytał to zdecydowanie mogę polecić ją z czystym sumieniem :)



poniedziałek, 27 maja 2013

"Odwróceni zakochani" - recenzja

Zimno- zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz, brak słońca
- przy takiej pogodzie człowiek nie ma ochoty wychodzić ani na zdjęcia ani na zakupy.
Owijam się szczelnie kocem, z kubkiem gorącej herbaty nadrabiam z moim K. filmowe zaległości :)
Film miał premierę w zeszłym roku, ale my obejrzeliśmy go dopiero wczoraj :)
 
Opis filmu
Adam jest zwykłym chłopakiem w niezwykłym wszechświecie. Wiedzie skromne życie wypełnione pracą i marzeniami o Eden – dziewczynie, którą poznał przed laty i o której nie potrafi zapomnieć. Eden pochodzi z równoległego świata, który znajduje się tuż nad światem Adama. Ta planeta rządząca się swoimi prawami, własną grawitacją, jest niedostępna dla Adama i jemu podobnych. Pewnego dnia chłopak dowiaduje się, że istnieje bardzo ryzykowny, nielegalny sposób przedostania się do świata Eden. Będzie musiał złamać wszelkie normy i zasady, przeciwstawić się prawom fizyki i zaryzykować życie wkradając się do zakazanego świata, by odnaleźć miłość swojego życia…
 
Moja opinia
Świat przedstawiony w filmie to dwie planety, znajdujące się obok siebie,
praktycznie na wyciągnięcie ręki, jednak niezwykłe o tyle,
że każda z nich posiada swoją własną, niezależną grawitację.
Bogata "góra" i biedny "dół", a nad tym wszystkim czuwa rządowa korporacja z "góry" Transworld. Jak duże odzwierciedlenie ma to w obecnych czasach i otaczającym na świecie.
A pośród tego wszystkiego miłosny wątek dwojga zakochanych ludzi Adama i Eden,
z których każde pochodzi z innego świata.
W filmie nie brakuje ciekawych scen, jak i również zapierających dech w piersiach widoków.
Sam wątek zakazanej miłości, która i tak zwycięża wszystko możemy odnaleźć niejednokrotnie w co rusz pojawiających się filmach.
Wiadomo - w końcu szala pomysłów się kończy,
można tylko wyszukiwać coraz to nowsze sposoby na wątki dodatkowe i przedstawienie świata.
I to w tym filmie jest ogromnym plusem.
Pomysł przedstawienia samej miłości, trudności, które się piętrzą
poprzez dwa "odwrócone światy" według mnie jest strzałem w dziesiątkę.
Nie powiela to spotykanych do tej pory schematów.
Tę niby zwykłą historię ratuje właśnie osadzenie jej w realiach tych dwóch niebanalnych planet.  Film jest świetnym pomysłem na niedzielne popołudnie.
Poza wątkiem miłosnym pojawia się tutaj również ciekawa historia Adama jako wynalazcy :)
Kirsten Dunst jako Eden wypadła całkiem uroczo,
a Sturgess grający Adama trzeba przyznać "kradnie" Dunst każdą scenę - jest po prostu świetny.
W filmie pojawia się kilka scen trzymających w napięciu i kilka zwrotów akcji,
a świat przedstawiony pozwoli nacieszyć wizualnie oko :)







poniedziałek, 15 kwietnia 2013

"Intruz" recenzja

 Ci z Was, którzy obserwują mnie na face wiedzą,
że w sobotę byłam na spontanicznym wypadzie do kina z moim K.
Dzisiaj obiecana recenzja :)
Może i długawa, ale z serca subiektywna opinia :P
 
Opis filmu
 
Przyszłość. Panowanie na Ziemi przejął niewidzialny wróg. Najeźdźcy opanowali ludzkie ciała umieszczając w nich Dusze, dla których ludzie są jedynie żywicielami. Dusze są z natury dobre, spokojne i łagodne, ale nie potrafią czuć jak my. Melanie - jedna z ostatnich wolnych istot, zostaje schwytana, a w jej ciele umieszczona zostaje Wagabunda. Jest to doświadczona dusza, która zamieszkiwała już na siedmiu planetach. Jej zadaniem jest poznanie wspomnień Melanie i odkrycie, gdzie jeszcze ukrywają się buntownicy czyli wolni ludzie. Zadanie okazuje się jednak o wiele trudniejsze niż można było przypuszczać. Melanie jest wyjątkowo silną osobowością i toczy z Wagabundą walkę o panowanie nad ciałem i umysłem. Co więcej - z czasem - Wagabunda poznaje wspomnienia dziewczyny o ukochanym mężczyźnie i sama zaczyna odczuwać coś dziwnego... Wkrótce Melanie i Wagabudna zawrą swoisty pakt i wyruszą na pustynię w poszukiwaniu mężczyzny bez którego nie potrafią żyć...
 

Moja opinia

Pierwsze na co zwracamy uwagę to fakt, że film powstał na podstawie bestsellera Stephenie Mayer. Pierwsze skojarzenie - Saga Zmierzch. I macie rację, ponieważ to właśnie ta autorka. Jeśli jednak liczycie na wampiry lub coś w stylu właśnie sagi Zmierzch będziecie zawiedzeni :D Intruz nie ma z powyższym nic wspólnego - i o to właśnie chodzi. Ja akurat fanką jestem, co nie zmienia faktu, że duża część ludzi po prostu nie może tego znieść :P Akcja filmu toczy się w przyszłości - co zobaczymy? Idealna planeta, kosmici pod ludzką postacią oraz super szybkie motory czy też samochody :) Chyba nie spotkałam się z żadną pozytywną opinią tego filmu w internecie. Zwiastun również mnie nie zachęcił, ale biorąc pod uwagę fakt, że wcześniej czytałam książkę i bardzo mi się podobała postanowiłam zaryzykować. I naprawdę nie żałuję. Przez dwie godziny siedziałam wpatrzona w ekran kinowy jak zaczarowana. Mój K. zdecydowanie też po seansie wyszedł zadowolony i stwierdził, że było warto :) Sceny akcji przeplatają się z miłosną historią, walka o przetrwanie i silne uczucie sprawiają, że film nie jest nudny i przyjemnie się go ogląda. Dobrze dobrana obsada, ciekawie napisany scenariusz, świetna muzyka również przemawiają za produkcją. W interesujący sposób przedstawiona jest walka wewnętrzna Melanie z "Wandą" (wszczepioną duszą). Posiadają one jedno ciało, co jednak nie stoi na przeszkodzie, by "Wanda"... zakochała się w innym mężczyźnie (i to nie tym, którego kocha Melanie). Specyficzna uroda aktorki sprawiła, że przez cały film zastanawiałam się, czy jest ona ładna czy brzydka i czy pasuje mi do tej roli (o to chyba chodziło, by nie brać kolejnej oklepanej "gwiazdki", która wygląda jakby zeszła z okładki czasopisma) :D Podsumowując jesteśmy bardzo na TAK (ja i mój K.) i polecamy wszystkim, którzy chcą miło spędzić popołudnie i nie zanudzić przy okazji własnego mężczyzny kolejną ckliwą historią o miłości, ponieważ ta do takich nie należy :P






piątek, 29 marca 2013

"Nowe oblicze Greya" E. L. James - recenzja

Opis książki

Ich przypadkowe spotkanie dało początek fali namiętności, która z czasem wcale nie osłabła. Wspólna codzienność okazała się nie lada wyzwaniem,
któremu Anastasia i Christian dzielnie stawiają czoła w imię łączącego ich uczucia.
Kochankowie wciąż dryfują po wzburzonym morzu uczuć,
targani namiętnością i rozterkami, niepewni tego, co zgotuje im los.
Czy najbardziej poruszająca historia miłosna tego roku zakończy się happy endem?
A może piękny sen przerwie były szef Any, Jack Hyde,
który poprzysiągł zemsty i cierpliwie czeka na swoją szansę?

Moja opinia

Nadszedł czas, by w końcu napisać co sądzę o ostatniej części tej trylogii.
Przeczytałam ją chętnie biorąc pod uwagę zakończenie z poprzedniej części.
Uważam, że trzecia część była równie dobra jak poprzednia.
Minus za przewidywalne zakończenie, aczkolwiek tutaj działo się wiele.
Dowiadujemy się dużo o życiu Szarego, a Ana zamienia się
ze strachliwej studentki w pełną seksapilu kobietę.
Jest kilka zwrotów akcji, które zaskakują.
Muszę się również przyznać, że w obliczu niektórych scen
co bardziej wrażliwi czytelnicy mogą uronić kilka łez (co zdarzyło się i mi).
Po przeczytaniu całej trylogii mimo wszystko nie żałuję, że po nią sięgnęłam.
W końcu budzi ona tyle emocji, że warto na własnej skórze przekonać się o co tyle zamętu.
Nie do końca czuję się usatysfakcjonowana - tak jakby w tej całości czegoś mi zabrakło
- choć ciężko stwierdzić czego.
Mimo to bardzo jestem ciekawa ekranizacji, chociażby z faktu
jak też zostaną przedstawione sceny seksu oraz kto zagra główne role :) 


piątek, 22 marca 2013

"50 twarzy Greya" E. L. James - recenzja

Na wstępie powiem, że przeczytałam wszystkie części,
ale recenzje będą pojedynczo :)

Opis książki
Młoda, niewinna studentka literatury Anastasia Steele jedzie w zastępstwie koleżanki przeprowadzić wywiad dla gazety studenckiej z rekinem biznesu, przystojnym i zamożnym Christianem Greyem. Mężczyzna od pierwszych sekund spotkania fascynuje ją i onieśmiela. W powietrzu wisi coś elektryzującego, czego dziewczyna nie potrafi nazwać, a może tylko się jej wydaje? Z prawdziwą ulgą kończy rozmowę i postanawia zapomnieć o intrygującym przystojniaku.

Plan spala jednak na panewce, bo Christian Grey zjawia się nazajutrz w sklepie, w którym Anastasia dorywczo pracuje. Przypadek? I do tego proponuje kolejne spotkanie.

W tym miejscu kończy się „disneyowskie”  love story, choć młodziutka, niedoświadczona  dziewczyna nie wie jeszcze, że Christian opętany jest potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli i że pragnie jej na własnych, dość niezwykłych warunkach… Czy dziewczyna  podpisze tajemniczą umowę, której warunki napawają ją strachem i fascynacją? Jaki sekret skrywa przeszłość Christiana i jak wielką władzę mają drzemiące w nim demony?

Moja opinia
Zazwyczaj jestem bardzo uprzedzona do książek,
które "nagle" czytają wszyscy, bo stają się modne.
Zanim książka pojawiła się w Polsce już była owiana mianem hitu na skalę światową. Marketingowcy więc jak widać dwoili się i troili, by zapewnić jej sukces.
Osoby, które jej nie czytały i tak potrafią określić o czym ona jest.
Krótko - seks, do tego wyuzdany; erotyk.
Sama okładka wzroku nie przyciąga, a i cena do najniższych nie należy.
Książka budzi skrajne emocje.
Postanowiłam więc sama sprawdzić o co tak naprawdę chodzi i skąd te sprzeczności.
Od samego początku podchodziłam do treści z dużym dystansem,
ale czytałam książkę z wypiekami na twarzy.
Mimo tego czytałam ją na raty.
Jak dla mnie zbyt dużo seksu, do tego szczegółowe opisy, praktycznie nie działo się nic więcej.
Nie odnalazłam też powiązań do Zmierzchu (chyba pisze się o tym na wyrost).
Christian Grey cały czas jest owiany tajemnicą,
a Anna Steel to typowa studentka - kujonka,
która jest zakompleksiona i nie dostrzega tego, co dzieje się wokół.
Ot, niby zwyczajne życie.
Fenomen może tkwić w tym, że część kobiet utożsamiać się będzie z główną bohaterką,
a druga część będzie marzyła o spotkaniu właśnie takiego faceta pełnego skrajności,
złego do szpiku kości, którego chciałyby uwieść i zmienić jego życie. 
Książka napisana prostym językiem.
Pierwsza część była dla mnie zbyt wulgarna, ale może dla innych nie będzie :)
Gdy skończyłam czytać poczułam się dziwnie zawiedziona i rozczarowana,
chociaż sama nie wiem czego się spodziewałam.

Wtedy też postanowiłam, że nie ma co sięgać po pozostałe tomy.
Jednak nigdy nie mów nigdy sprawdziło się i w tym przypadku :)
Ale o tym w kolejnej recenzji :)


sobota, 23 lutego 2013

Rimmel - Gentle Eye Make Up Remover - recenzja

Od czasu do czasu jak wiecie pojawia się notka z recenzją kosmetyczną.
Taka będzie i dzisiaj :)
Po niemiłych przejściach z mleczkiem do demakijażu firmy Garnier
(recenzja tutaj: KLIK) postanowiłam poszukać czegoś innego.
Przypomniałam sobie, że kiedyś na jakiejś promocji kupiłam zestaw
tusz Rimmel Skandal Eyes właśnie z płynem do demakijażu.
O ile z tuszem się nie polubiłam - skandaliczne było to, co robił z rzęsami ;p,
to płyn, który miał być gratisowym dodatkiem stał się moim sprzymierzeńcem.
 
Opis producenta
Delikatnie usuwa każdy rodzaj makijażu, w tym i wodoodporny, nie pozostawiając tłustego filtru.  Odpowiedni dla wrażliwych oczu oraz osób noszących szkła kontaktowe.
Przebadany dermatologicznie oraz oftamologicznie.

Skład: Water (Aqua), Poloxamer 184, Sodium PCA, Disodium Cocoamphodiacetate, Propylene Glycol, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Lauryl Sulfate, Tetrasodium EDTA, DMDM Hydantoin, Panthenol.
 
Moja opinia
Po pierwszej próbie pozbycia się makijażu oczy mnie piekły.
Stwierdziłam że kosmetyk nie jest dla mnie.
Jednak po jakimś czasie dałam mu drugą szansę i to był strzał w 10.
Jeden nasączony wacik spokojnie wystarcza do dokładnego usunięcia tuszu z oka,
co było dla mnie miłym zaskoczeniem po wcześniejszych doświadczeniach.
Oczy nie piekły, a resztki tuszu nie lądowały wewnątrz.
Płynna i beztłuszczowa konsystencja.
Bardzo wydajny.
Nie sprawdzałam jak radzi sobie z tuszami wodoodpornymi, ponieważ takich nie używam. Buteleczka bardzo poręczna.
Płyn bezzapachowy.
Niestety nie mam pojęcia czy można go zakupić osobno.
 
Ocena
(skala 0-minus; 0,5-średnio; 1-plus)
1. Usuwanie makijażu - 1
2. Skóra po mleczku - 1
3. Wydajność - 1
4. Wpływ na oczy - 1
5. Dostępność - 0
6. Cena - 0
7. Nawilżenie - 0,5
8. Ergonomia opakowania - 1
9. Konsystencja - 1
10. Zapach - 1

SUMA: 7,5/10

Cena 19,90 za zestaw z tuszem (Scandal Eyes + buteleczka płynu do demakijażu 125 ml)





niedziela, 30 grudnia 2012

Garnier - mleczko do demakijażu - recenzja

Dawno nie pojawiła się żadna recenzja kosmetyczna, więc najwyższy czas nadrobić :)
Dzisiaj napiszę Wam o moich odczuciach do mleczka do demakijażu firmy Garnier.
Zużyłam w sumie 3 opakowania - testowałam i to w różowej buteleczce
(do skóry suchej i wrażliwej) jak i to w zielonej (do skóry normalnej i mieszanej).
Mleczka używałam głownie do demakijażu oczu :)
Pomyślałam, że nie ma sensu robić dwóch oddzielnych recenzji, gdyż mleczka u mnie działały identycznie :P

Opis producenta
Różowe:
Gęsta formuła preparatu wzbogaconego w ochronny ekstrakt z róży,
delikatnie usuwa makijaż i zanieczyszczenia.
Oferuje skórze pielęgnację i komfort, pozostawiając ją czystą i miękką.
Zielone:
Lekka formuła wzbogacona w oczyszczający ekstrakt z winogron usuwa zanieczyszczenia
znajdujące się na powierzchni skóry (makijaż, nawet wodoodporny, toksyny, kurz)
i pozostawia ją czystą, świeżą, bez tłustego doznania na skórze.

Moja opinia
Bardzo fajna konsystencja.
Gorzej już jednak z usunięciem makijażu, nie wspominając o tuszu do rzęs.
W moim przypadku mleczko nie radziło sobie nawet ze zwykłym tuszem -
nie mówiąc już o wodoodpornym.
Po użyciu dwóch wacików na każde oko z osobna na rzęsach nadal pozostawał gdzieniegdzie tusz. Mało tego - tusz wpadał nawet do oka i musiałam go wyjmować.
To z kolei bardzo podrażniało mi oczy.
Po każdym demakijażu oczy były zaczerwienione, piekły i łzawiły.
I to niezależnie czy używałam zielonego czy różowego mleczka - oba działały identycznie.
Jak więc widać w moim przypadku mleczko kompletnie się nie sprawdziło.
Dodatkowy minus to buteleczka z której czasami wylewa się zbyt dużo kosmetyku.
Plusem jest na pewno wydajność i dostępność kosmetyku.
 
Ocena 
(skala 0-minus; 0,5-średnio; 1-plus)
  1. Usuwanie makijażu - 0
  2. Skóra po mleczku - 0 (pozostawia tłustą warstwę)
  3. Wydajność - 1
  4. Wpływ na oczy - 0 (podrażnia)
  5. Dostępność - 1
  6. Cena - 1
  7. Nawilżenie - 0,5
  8. Ergonomia opakowania - 0
  9. Konsystencja - 1
  10. Zapach - 0,5 (ani nie jest ładny, ani nie śmierdzi :D)

SUMA: 5/10

Cena od 10 do 16 zł/200ml




czwartek, 22 listopada 2012

Zmierzch: Przed świtem cz. 2 - recenzja

Jak dobrze wiecie jestem fanką Zmierzchu i nawet niepochlebne opinie o nim tego nie zmienią.
W ubiegły weekend mój K. zabrał mnie do kina na premierę ostatniej już części.
Czekałam z niecierpliwością na to wydarzenie i muszę przyznać, że się nie zawiodłam.
Nie potrafię stwierdzić czy ta część była najlepsza ze wszystkich, ale mogę w zupełności napisać, że zdecydowanie była lepsza od poprzedniej.
Jak dla mnie bardzo dobrze się wybroniła.
Sam Pattison nadal mnie nie urzekł i nadal pozostanę wierna postaci granej przez Lautnera :)
Film zaczyna się tam, gdzie skończyła się poprzednia część i faktycznie jeśli ktoś nie zna poprzednich części nie ma co wybierać się do kina :P
Cała historia przedstawiony jak dla mnie w rewelacyjny sposób -
i znów po raz kolejny czas w kinie minął mi bardzo szybko.
Fabuła wciągała, a same sceny oglądało się z przyjemnością.
Co zostało mi po filmie w pamięci przede wszystkim?
Za serce ścisnął widok małej Renesmee - jest przesłodka i chyba nie da się jej nie polubić :)
Kolejną rzeczą jest scena ostatecznej walki Cullenów i Volturi przedstawiona tak
 iż wydaje się być realną, a okazuje się tylko wyobrażeniem :)
Nie obyło się bez krzty humoru podczas sceny, w której Jacob ujawnia ojcu Belli prawdę o swojej wilczej naturze poprzez... rozebranie się :D
Po wyjściu z sali kinowej byłam bardzo zadowolona.
Moim zdaniem ostatnia część świetnie sobie poradziła i utrzymała poziom :)
PS. Sceny z filmu pojawiły się w jednej z piosenek Green Day :)











piątek, 25 maja 2012

"Nad życie"

Opis filmu
Przez lata poznajesz tysiące osób, aż pewnego dnia spotykasz kogoś, kto zmienia twoje życie. Na zawsze. Tak było z Agatą (Olga Bołądź). Odnosząca międzynarodowe sukcesy siatkarka zakochuje się bez pamięci w Jacku (Michał Żebrowski). O takiej miłości marzyła przez całe życie. Wszystko miało być jak w bajce - piękny ślub, dzieci i dom w górach. Te plany przerywa jeden telefon. Po dramatycznej informacji Agata rozpocznie wyścig z czasem. Zawalczy o siebie, o mężczyznę, którego kocha i o dziecko, którego pragnie nad życie. Czy miłość wszystko zniesie? Czy wszystko przetrzyma?
Moja opinia
Czytałam wiele recenzji na temat tego filmu, zarówno te pozytywne jak i negatywne. Jak to z każdym filmem bywa prawda leży gdzieś pomiędzy i dopóki sami się nie wybierzemy, nie będziemy wiedzieć jak jest naprawdę. Na filmie byłam z moim K., więc opinia jest podwójna :) Nie będę rozwodziła się tutaj nad grą aktorską, chociaż ta mi się podobała. Zarówno Olga Bołądź grająca Agatę jak i Michał Żebrowski grający Jacka świetnie sprawdzili się w rolach. Można by rzec, że scenariusz pisany przez życie. Piękna i wzruszająca historia. Muszę przyznać, że łzy leciały mi same, a mojemu mężczyźnie oczy się szkliły. Film można odebrać w wielu wymiarach, ale chyba najważniejszy jest ten życiowy. Młoda, piękna i zdolna siatkarka walcząca do samego końca o to, by być szczęśliwą i urodzić zdrowe dziecko. Zmagająca się z uciekającym czasem i z chorobą. Historia jest piękna sama w sobie, pomimo smutnego zakończenia. Film skłania do refleksji życiowych i zostawia w pamięci ślad. Nawet dzisiaj sprawia, że powracają obrazy, człowiek zwalnia i zastanawia się nad sobą i życiem. Prawdziwa historia, która przypomina nam, że nie każdemu udaje się wygrać, ale trzeba zrobić wszystko, aby każdemu dać szansę i nadzieję na skuteczną walkę. Film niesie przesłanie, wobec którego nie da się przejść obojętnie. Walka do samego końca, pozornie wydająca się przegrana, jednak z drugiej strony pozostawiająca owoce do teraz i dająca nadzieję. Film wzruszył nie tylko nas, ludzie w sali kinowej również wyciągali chusteczki. Każdy przeżywał film na swój własny sposób i myślał o tym co obejrzał. Miliony nasuwających się pytań i refleksji. Jeśli nadal nie wiecie czy udać się na ten film, to ja uważam, że warto. Polecam go z czystym sumieniem, zarówno ja jak i mój K. Prawdziwe przeżycia, uczucia, życie - z chęcią wybralibyśmy się na film jeszcze raz i zapewne wrócimy do niego po raz kolejny :)

Zwiastun:

Zdjęcia z filmu:




środa, 1 lutego 2012

Wibo Express Growth - recenzja

Na pewno jesteście ciekawe jak wygląda na paznokciach i co ja o nim sądzę :)
Wibo Express Growth nr 351



Co obiecuje producent
Lakier z zaawansowaną multi - witaminową formułą wspomagający wzrost paznokcia.

Moja opinia
Osobiście zauważam szybszy wzrost paznokcia przy regularnym stosowaniu lakierów z tej serii. Lakier bardzo dobrze się rozprowadza, co ułatwia nam pędzelek. Schnie dość szybko. Jedyny minus jak to przy takich pastelowych kolorach bywa do pełnego i odpowiedniego krycia potrzeba nam 2 lub 3 warstw. Na moich paznokciach są dwie warstwy, które utrzymały się przez kilka dni. Po dniu zauważyłam ścieranie końcówek, natomiast odpryskiwanie po 4 dnia przy normalnym funkcjonowaniu (sprzątanie, zmywanie, kąpiele).

*Ocena* (skala 0-minus; 0,5-średnio; 1-plus)
1. Pędzelek - 1
2. Krycie - 0,5
3. Działanie witamin - 1
4. Cena - 1
5. Czas schnięcia - 0,5

SUMA: 4/5

Cena ok. 4,79/8,5ml



Zapowiedzi notek i inne informacje możecie znaleźć na moim face :)
Zachęcam do polubienia :)
Zapraszam na mojego pingera,
gdzie znajdziecie notki niepublikowane tutaj: