U mnie dzisiaj niesamowicie wietrznie.
Za to wczoraj, gdy wracałam do domu był tak gorąco, że nie wiedziałam gdzie się ukryć przed słońcem.
Weekend spędzam w domu i w sumie cieszę się z tego.
W podkarpackich lasach pojawiły się grzyby, w związku z czym dzisiaj na obiad pizza domowej roboty :P
A Was zostawiam ze zdjęciami urodzinowych prezentów :)
Lakiery Safari :)
Sweterek serduszka skradł mi serce na targu :)
Buty dostałam od siostry :)
Kupione we Włoszech :)
Kupione we Włoszech :)
Zeszyt również od siostry :)
A niezwykłe jest w nim to, że...
... nie jest ani w linie, ani w kratkę, ani też "czysty" :)
Jego kartki są w kropki :)
Od siostry K. i jej męża dostałam zegar!
Ale nie byle jaki - marzyłam o takim od zawsze :)
PS. Nie pamiętam już, żebym dostała aż tyle prezentów :)
Jest jeszcze jeden, do którego troszkę dołożyłam, ale o tym w innym wpisie :)
Zapowiedzi notek i inne informacje znajdziecie na moim face:
KLIK
KLIK
Zachęcam do polubienia, będzie mi miło :)
A na drugim blogu poza modą, również trochę prywaty :D